EPOKA KAMIENI ŁUPANYCH – Lata 80.  (subiektywny przegląd płyt)

EPOKA KAMIENI ŁUPANYCH – Lata 80. (subiektywny przegląd płyt)

Nierówna dekada dla zespołu. Płyty wybitne i przeciętne. Dla mnie to ważny czas, „dogoniłem” zespół. Czekałem na płyty, które niedostępne w państwowych sklepach, można było w prywatnych sklepikach „polizać przez szybkę.” „Combo” w Warszawie na Słupeckiej było jednym z takich miejsc. Wracając z liceum, zachodziłem tam. Miałem w rękach egzemplarz „Emotional Rescue”. Nie kupiłem, bo to nie na kieszeń licealisty. Dekadę później „Tatoo You” stało się pierwszą płytą kupioną przeze mnie na CD. Ale kogo obchodzą moje kombatanckie wspomnienia?

W latach 80. XX w. na listach przebojów królowali romantycy z Duran Duran na czele. Stonesi próbowali nie schodzić z pierwszych stron gazet. Udało się im głównie za sprawą basisty Billa Wymana, który to w 1983 r., zaczął się spotykać z 13-letnią (!!!) Mandy Smith. Pobrali się w 1989 r., a rozwiedli w 1991… Koniec, lepiej przejdźmy do muzyki.

Emotional Rescue – 1980

Płyta taneczna. Stonesi próbują flirtować z ambitnym nurtem disco. Efekt średni. „Emotional Rescue” – dobra kompozycja, świetny falset Jaggera, muzycy „czują” czarną muzykę. „Indian Girl” to pastisz country (swoją drogą, Stonesi to mój ulubiony zespół country). Ładna aranżacja – meksykańskie rewelacyjne trąbki. Dobry rock’n’rollowy „Let Me Go” i nie wiadomo czemu wydany na singlu przeciętny „She’s So Cold”. Nudny blues „Down in the Hole” i nieciekawa reszta.

Dance (Pt. 1), Summer Romance, Send It to Me, Let Me Go, Indian Girl, Where the Boys Go, Down in the Hole, Emotional Rescue, She’s So Cold, All About You

(3/5)

Tattoo You – 1981

Część tego wydawnictwa to odrzuty z sesji do wcześniejszych płyt. Daj Boże każdemu takie odrzuty! W wersji analogowej widoczny był podział na dwie części. Pierwsza strona rock’n’rollowo-bluesowa, druga balladowa. Ostatni wielki klasyk „Start Me Up” na otwarcie, sprzedany potem do dwóch reklam (Volkswagen Polo i Windows 95). „Neighbours” o sąsiadach, co to nie lubią, gdy się głośniej słucha muzyki, „Little T&A” śpiewany przez Keitha i „Waiting on a Friend” o potrzebie męskiej przyjaźni. Kocham tę płytę w całości.

Start Me Up, Hang Fire, Slave”, Little T&A, Black Limousine, Neighbours, Worried About You, Tops, Heaven, No Use in Crying, Waiting on a Friend

(5/5)

Undercover – 1983

Znów taneczna, rytmiczna płyta. Tyle że tym razem udana. Bardzo dobry tytułowy numer, świetne „She Was Hot” i mój ulubiony, funkujący „Too Much Blood”. Jagger rapuje m.in. o Japończyku, który w Paryżu zeżarł swoją narzeczoną. Autentyk! Bogata aranżacja i nośny refren. „Feel On Baby” – niezbyt porywające reggae, porywają za to „Wanna Hold You” i „All the Way Down”. To już tradycja, że Keith Richards śpiewa jedną piosenkę na płycie. Zazwyczaj jest to wesoły, rock’n’rollowy kawałek. Nie inaczej jest teraz. Drugi z wymienionych, na pozór niezbyt przebojowy utwór, ale przykleja się do uszu. Płyty słucha się dobrze i nawet pretensjonalny, finałowy „It Must Be Hell” nie psuje wrażenia.

Undercover of the Night, She Was Hot, Tie You Up (The Pain of Love), Wanna Hold You, Feel on Baby, Too Much Blood, Pretty Beat Up, Too Tough, All the Way Down, It Must Be Hell

(4/5)

Dirty Work – 1986

Nie najlepiej się działo wówczas w zespole. Mick Jagger nagrywał solowe płyty: „She’s the Boss” (1985) i „Primitive Cool” (1987) nie powalały, delikatnie mówiąc. Dużo lepszy był debiut Keitcha „Talk Is Cheap” (1988). Nie chciało im się wspólnie pracować, a najlepsze pomysły zachowywali na solowe albumy. Z piosenek na albumie wyróżniają się „Harlem Shuffle” – kompozycja Boba Relfa i Ernesta Nelsona, oraz „Too Rude” Lydona Robertsa. Kompozycje spółki Jagger/Richards/Wood – kiepskie. Płyta niby podobna w stylu do poprzedniej, ale ciężko się jej słucha. Czuć, że jej nagrywanie nie sprawiało muzykom przyjemności. Taka tradycja Stonesów. Po bardzo dobrym albumie, dobry – a potem fatalny.

One Hit (to the Body), Fight, Harlem Shuffle, Hold Back, Too Rude, Winning Ugly, Back to Zero, Dirty Work, Had it with You, Sleep Tonight

(2/5)

Steel Wheels – 1989

Zapominamy o bujanych rytmach. Powrót do rocka. Udany powrót. Mocny, otwierający album utwór „Sad Sad Sad” lubię najbardziej. „Mixed Emotions” i „Rock and a Hard Place” wydane na singlach nie mają siły rażenia choćby „Start Me Up”. Ale kompozycji „Almost Hear You Sigh” i „Hold On to Your Hat” słucham z przyjemnością. Dobre rockowe kawałki. „Continental Drift” to niby orientalna kompozycja, ciekawa rzecz. „Blinded by Love” kolejny kawałek country w repertuarze, trochę przelukrowany tym razem. I na koniec Keitch. „Can’t Be Seen” nagranie z sesji solowego albumu – takie sobie. I drugi numer, zamykający płytę „Slipping Away”, sympatyczna ballada pozostawiająca dobre wrażenie na finał.

Sad Sad Sad, Mixed Emotions, Terrifying, Hold On to Your Hat, Hearts for Sale, Blinded by Love, Rock and a Hard Place, Can’t Be Seen, Almost Hear You Sigh, Continental Drift, Break the Spell, Slipping Away

(4/5)

Lata 60.

Lata 70.

Lata 90-10.

Live

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *