Brian Wilson / Reimagines Gershwin

Brian Wilson / Reimagines Gershwin

Najbardziej amerykański kompozytor lat 60. ub. wieku, wziął na warsztat utwory najbardziej amerykańskiego kompozytora lat 20. i 30. Dla kogo właściwie jest ta płyta? Miłośnicy Gershwina mają z pewnością na półkach komplety genialnych interpretacji jego kompozycji. Czy ten wolumin ich zainteresuje? Co natomiast z wielbicielami talentu Wilsona, do których niżej podpisany się zalicza? Ci ostatni najchętniej usłyszeliby nowe kompozycje mistrza, a ten nimi nas nie rozpieszcza.

Szef najlepszego jak dotąd rock’n’rollowego chóru zdecydował się oddać hołd swojemu muzycznemu idolowi. Zrobił to bardzo po swojemu i mam niestety wrażenie, że chciał tym sposobem postawić znak równości między sobą a Gershwinem. Wiele z tych piosenek brzmi jak żywcem wyjęte z repertuaru The Beach Boys. Rozpoczynające się a’capella „Rhapsody in Blue” spinające klamrą całość aranżacyjnie przypomina „Our Prayer” z Beach Boys’owej płyty „20/20”. W „I Got Plenty o’ Nuttin’” wspaniały dialog harmonijek ustnych przywołuje klimat albumu „Pet Sounds”. Klasyk, „I’ve Got Rhythm”, to już „plażowy” numer na całego. Partie wokalne żywcem wyjęte z płyt nagranych we wczesnej fazie istnienia wilsonowego bandu. Żeby było weselej, w finale słyszymy wokalny cytat z przeboju „Farmer’s Daughter” Na koniec tych porównań dostajemy jeszcze „Nothing But Love”, który mógłby się znaleźć na dowolnej płycie grupy z lat 70. Ciekawostka, że ten utwór, i „The Like In I Love You”, to piosenki, które nie były skończone przez Gershwina. Oczywiście dla mnie słuchanie tych opracowań to frajda, nie wiem jednak, jak na to patrzą, czy raczej – jak to słyszą miłośnicy starego George’a. Zapewne wniebowzięci nie są. „Summertime” miał chyba więcej wykonań niż „Yesterday” Beatlesów. Wersja Briana Wilsona nie powala, podobnie jak „ I Loves You Porgy”, w który to utwór przechodzi. Brakuje interpretacji. Wokalista zdecydowanie przegrywa z poprzednikami. Po wersji Janis Joplin – że tak porównam na rockowym poletku – właściwie nikt po „Summertime” nie powinien już sięgać.

Chyba lepiej by się stało, by pan Brian ograniczył się do rozpisania partii instrumentalnych i wokalnych, a następnie stanął za pulpitem i pięknie całością pokierował. Śpiew natomiast powierzyć powinien innym wokalistom o jazzowej bądź rythm&bluesowej proweniencji. Aranżacje są bowiem najmocniejszym punktem płyty. „Our Love Is Here to Stay” urzeka „przedwojennym” klimatem. „I’ve Got a Crush on You” natomiast przypomina utwory z początków historii rock’n’rolla.

To duże ryzyko nagrać płytę ze znanym i ogranym repertuarem. Patrząc na wyniki sprzedaży (oczywiście nie w Polsce), można ocenić, że ryzyko się powiodło. W końcu po drugiej stronie oceanu Brian Wilson to uznana marka. Może nawet kiedyś  stanie znak równości między nim a Gershwinem.

(3.5/5)

Rhapsody in Blue (Intro), The Like in I Love You, Summertime, I Loves You Porgy, I Got Plenty o’ Nuttin’, It Ain’t Necessarily So, ‚S Wonderful, They Can’t Take That Away from Me, Our Love Is Here to Stay, I’ve Got a Crush on You, I’ve Got Rhythm, Someone to Watch Over Me, Nothing But Love, Rhapsody in Blue (Reprise)

Data wydania: 17.08.2010 r

Dodaj do ulubionych: I’ve Got Rhythm

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *