Czuwaj! Sztuka jest skarpetką kulawego

Czuwaj! Sztuka jest skarpetką kulawego

Jest rok 1986. Kolejny przegląd, czy też festiwal, na scenę wchodzi jakiś zespół i swoim wykonaniem „Kombinatu” Republiki rozjeżdża mnie jak czołg gąsiennicę. Cóż w tym dziwnego, za zestawem perkusyjnym siedzi przecież republikanin Sławomir Ciesielski.

Takie było moje pierwsze spotkanie z zespołem, którego kaseta na długi czas zamieszkała w moim walkmanie.

Andrzej „Kobra” Kraiński ponoć ukrywał się przed obowiązkową wówczas służbą wojskową udając głupka na tyle sugestywnie, że znalazł się w szpitalu psychiatrycznym. Poznał tam udającego wiarę w tę głupotę lekarza psychiatrę Andrzeja Michorzewskiego. Pan psychiatra pisał mocno „pojechane” teksty, pan pacjent miał dar tworzenia interesujących melodii. Nie było wyjścia, powstał zespół. Tyle mówi miejska legenda. Faktem jest, że do składu dołączył „Szybki Kazik” Bryndal (z tych Bryndalów) znany później jako Atrakcyjny Kazimierz i perkusista Tomasz Kosa, którego następnie zastąpił wspomniany wcześniej Ciesielski. Zespół, o którym piszę to Kobranocka.

Kobranocka foto

Zanim zespół nagrał longplay, to ruszył w trasę po Polsce jako support Die Toten Hosen. Ponieważ Niemcy kilka razy spadli pod stół, a nasi pili dalej, to ci pierwsi podarowali tym drugim w dowód uznania i najwyższego szacunku Fendera Stratocastera oraz piosenkę, którą potem ludzkość poznała jako „I nikomu nie wolno się z tego śmiać”.

Niedawno wpadł w moje uszy egzemplarz debiutanckiej płyty i czy chcecie wierzyć czy nie, zachwycił mnie ponownie. Zestaw piosenek, to tygiel pomysłów, z których można by wykroić (zwłaszcza w obecnych czasach) ze trzy longplaye. Psychodeliczne teksty w wielu wypadkach aktualne do dziś, energii wykonania życzyłbym niejednej polskiej kapeli, cover Republiki lepszy od oryginału, a okładki autorstwa Kaina Maya to klasa sama w sobie. Oczywiście, jak to wtedy bywało okładek jest kilka do kasety i dwie do płyt. Czemu? Tak było i nie dociekajmy. Piosenki są świetne, uwielbiam wszystkie od stonesowskiego funku w „To moja wina”, poprzez pastisze „Ela, czemu się nie wcielasz” i „Ballada dla samobojców” po ramones’owate „Dałaś mi w brzuch tortowym nożem”. Oczywiście cenzura zmieniła „bandę sierżantów i kaprali” na ” bandę „lizusów i mądrali”, no ale cóż… takie były czasy.

Być może nie zmądrzałem za wiele od roku 1986, bo wróciłem do słuchania „Skarpetki…” z tą samą co kiedyś radością i nie ma w tym żadnego sentymentalizmu. Jest kawał porządnego rockowego grania.

Zespół Kobranocka funkcjonuje nadal, nagrywa i ma na koncie kilka przebojów z fantastyczną „Hipisówką” i trochę zbyt popowym „Kocham Cię jak Irlandię” na czele.

Ela, czemu się nie wcielasz?, Nie obgryzaj paznokci, Kombinat, List z pola boju, Ballada dla samobójców, Sztuka jest skarpetką kulawego, I nikomu nie wolno się z tego śmiać, To moja wina, Trzymaj ręce przy Irence, Kaftanik bezpieczeństwa, Biedna pani, Dałaś mi w brzuch tortowym nożem, Wiem, nie wrócisz, Zazgrzytam zębami

(5/5)

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *