Do tych, co mają tak za tak  – nie za nie  – Bez światło-cienia…

Do tych, co mają tak za tak – nie za nie – Bez światło-cienia…

Zastanawiam się poważnie od wielu już lat, czy dobrze jest czytać książki w młodym wieku; czy biblioteki nie winne objęte być czymś, co książkom c e n z u r ę wiekową nadaje.

I nie o słowach samych tu myślę, lecz o  m y ś l a c h.

I choć już samo słowo cenzura wywołuje we mnie obruszenie i niechrześcijański zgoła gniew, to dylematu mojego te uczucia nie rozwiązują, a  p o t ę g u j ą.

Tak to Norwidem począwszy ten wpis o  p a t r i o t y ź m i e  Wam dziś ponudzę.

Pozornie niekontrowersyjny i oczywisty, patriotyzm wywołuje emocje, a nawet – mylony z nacjonalizmem – wojny. Norwid zatytułował to Vanitas:

Francuzom minister-oświecenia,
Że są najmędrsi, co rok głosi;
Anglik nie mniej sam się się ocenia,
Choć Włoch porównań nie znosi! –

Żydzi jako wśród sosen cedry
Celnymi są – ale Niemcowi
Wykłada to doktór z katedry,
Co zwietrzył i Moskal nim się dowié!

Grek ma więcej świetnych w dziejach kart
Niż łez… w mogile –
U Polaka tyle Węgrów wart,
Tyle!… co Termopile…

Temu gwoli Chińczyk się być mniema
Za utwierdzonego w środku globu;
I sposobu wyraźnie na to nie ma,
I wyraźnie nie ma już sposobu

Rozeznać, co? prawdą, co? zwyczajem,
Pókąd zdania nie będą nieco szczersze –
I przestaną pomiatać się nawzajem
Wszystkie ludy – nad wszystkie… pierwsze!

I ja nigdy bym się nie spodziewał, że o patriotyźmie kiedykolwiek wspomnę. Jak i tego zresztą, że w sercu mym poczytne miejsce szturmem weźmie trójka moich dzieci.

– “Człowiek?… jest to kapłan bezwiedny
I niedojrzały…” –

(Norwid)

A jednak z biegiem lat zacząłem wyczuwać, nie tyle w sobie, lecz w swych czynach, a raczej w ich przyczynkach, wartości, których nie dojrzewałem wprzódy. I winię za ten przeklęty bagaż tych, którzy wypełnili biblioteki książkami, a książki słowami: Norwida, Herberta, Lema i Różewicza. Obwiniam Gombrowicza, Witkacego, Hłaskę, Stachurę, polskich i niepolskich poetów XIX i XX wieku oraz Homera. Oskarżam Vonneguta, Viana, Millera, Cortazara, Kafkę, Czechowa, Marqueza, Joyce’a, Bułhakowa, Iwaszkiewicza, Brodskiego, Kereta, Świetlickiego, a zwłaszcza Themersona za to, że nie udało im się mojego umysłu z tych jego zniewoleń oczyścić.

Zarzucam Jackowi Kaczmarskiemu i Jackowi Kleyffowi, że w perfidny, śpiewający sposób te niepotrzebne, nieprzydatne i ewidentnie szkodliwe wzorce mi wdrukowywali:

“Od swych ojców dojrzalsi, kiedy byli w tym wieku
Beznadziejną ich drogą podążamy – na przekór”

“Na nazwy i na znaki sram.
Nie fetysz granic mnie tu trzyma,
lecz miejsce i w tych miejscach przyjaźń.
I w Polsce z tym nie jestem sam.”

Dziś nie trzeba umierać za Polskę, trzeba tę Polskę bogacić, choć polscy żołnierze giną w Afganistanie za …

Cześć ich pamięci!

Mamy kwiecień, rok 2011, Wielkanoc. Patriotyzm jest passé.

A więc dlaczego ostatnimi czasy pojawiły się u nas wydawnictwa w całości mówiące o Polsce, Polakach i historii: Lao Che Powstanie Warszawskie, L.U.C. 39/89 Zrozumieć Polskę, Strachy na Lachy Autor, a na Myśmy rebelianci De Press jeszcze niedawno musiałem czekać trzy miesiące od zamówienia?

Dlaczego wielki tłum tej bezideowej, internacjonalistycznej, facebookowej ludzkości porwany na koncercie przez Lao Che krzyczał “Słuchaj Londyn nam nie trzeba audycji, my żądamy amunicji!”? Skąd to drżenie dusz, które czułem, gdy L.U.C. emitował słowa Józefa Becka: „My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest tylko jedna rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenna. Tą rzeczą jest honor.”

Przeklęte słowa?

Przeklęta muzyka?

Może chodzi o miejsce i przyjaźń, a może o lojalność ponad wszystko, oprócz honoru. Lojalność wobec siebie i przyjaciół. Lojalność to trudna wartość. Święty Piotr się trzykrotnie wyparł Jezusa. Nazwijmy to wprost: trzykrotnie go zdradził. Judasz tylko raz.

Wrogiem lojalności jest Obojętność:

1
Jeśliś zdradzony w życiu kilka razy,
Och! jakiż to wielki ból…
Współczuję skargę twą ponad wyrazy:
Łez moich tyś Pan! tyś król!

2
Lecz skoro w roku zdradzili cię ludzie
Trzysta–sześćdziesiąty–raz?…
Serca mi nie stać i byłbym w obłudzie,
Nie będąc głuchym, jak głaz.

3
Im mniej kto zdradzan, tym srożej zdradzony! –
Lecz kto nie doznał – jak zdrad,
Męczeńskich nie dość mu palm i korony,
Nad które – cóż? dawa świat…

(Norwid)

I jeszcze “Nie bój się wrogów – w najgorszym razie mogą cię zabić. Nie bój się przyjaciół – w najgorszym razie mogą cię zdradzić. Strzeż się obojętnych – nie zabijają i nie zdradzają, ale za ich milczącą zgodą mord i zdrada istnieją na świecie.” (Bruno Jasieński)

Obojętność ma różne twarze. Jest też twarz, która łudzi niezwykłą mądrością. Mówiąca ustami człowieka, który właśnie cię zdradza i kłamie ci w żywe oczy: nie wymagaj niczego od ludzi – nie rozczarujesz się. Która dąży do wiecznego światłocienia, do wiecznego nie wiem odrzucając tak i nie. Niezwykle kusząca. Kto zaręczy, że za parę lat nie zapomnimy o tym, co tu i teraz, a w imię tej obojętności nie powstanie dom z garażem, przed nim staną samochody, którymi będziemy jeździć na rodzinne wakacje…

Lojalność wobec przyjaciół. Świadczona czynami. Lojalność, która dzisiaj nie pozwala wywalić przyjaciela z firmy, którą razem zakładaliśmy, która nie pozwala przyjąć bez przyjaciela lukratywnej oferty pracy, gdyż obaj jej szukamy, która opisywana jest jak szaleństwo, utrata rozsądku i autodestrukcja. Lojalność ponad wszystko – oprócz honoru.

A kiedyś?

Chodząc po lasach, po zarośniętych okopach, resztkach bunkrów i ziemianek “tych, którzy pozostali do końca wierni przysiędze, w lasach, bez nadziei” (Herbert) przychodziło mi do głowy pytanie, czy ja urodzony w 1920 też walczyłbym o wolną Polskę w Narodowych Siłach Zbrojnych, aż do śmierci w latach pięćdziesiątych czy sześćdziesiątych? Myślę, że niestety tak. Podczas gdy większość pławiłaby się na partyjnych lub ubeckich posadach. Coś ze mną jest nie tak?

To książki temu winne

Zbigniew Herbert

Potęga smaku

Pani Profesor Izydorze Dąmbskiej

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku

w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jakie
mokry dół zaułek morderców barak
nazwany pałacem sprawiedliwości samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach

Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu

Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów

Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku

Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby
za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa

Wpis mocno zainspirowany:

Lao Che Powstanie Warszawskie (6/5)

L.U.C. 39/89 Zrozumieć Polskę (6/5)

Strachy na Lachy Autor (wersja nieocenzurowana)  (6/5) (szósta gwiazdka za „Walkę Jakuba z Aniołem”)

De Press Myśmy rebelianci  (2.5/5) (ta ocena będzie przedmiotem kolejnego wpisu)

One Response to “Do tych, co mają tak za tak – nie za nie – Bez światło-cienia…”

  1. tymczasowy napisał(a):

    To zawsze miłe, gdy ulubieni autorzy goszczą na cudzych półkach! Ale obwiniam ich (jeśli już o cokolwiek muszę) o zachęcanie do emigracji wewnętrznej, równie utopijnej co rozpalanie zbrojnego patriotyzmu.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *