Come Together: John Lennon jako twórca piosenki wyborczej

Come Together: John Lennon jako twórca piosenki wyborczej

Demokracja kwitnie w naszym kraju. Mieliśmy wybory w tym roku, a już w przyszłym i zaprzyszłym czekają kolejne, które definitywnie (albo niedefinitywnie) rozstrzygną, komu od Ojczyzny należy się fajowszy odrzutowiec. W służbie tych emocjonujących wyścigów puszczają się niekiedy lepsi i gorsi artyści (jak powszechnie wiadomo, wszyscy artyści to prostytutki), uprawiając piosenkę wyborczą. Nie czas teraz (i kiedykolwiek indziej!) pochylać się nad rodzimymi efektami upadku w ten gatunek. Tak sobie jednak przypomniałem, że jeśli odpowiedni artysta trafi na odpowiedniego polityka – nie musi być najgorzej. Choć nie mam tu na myśli bynajmniej sukcesu wyborczego.

Odpowiedni polityk miał życiorys nieco niecodzienny i choć był represjonowany, to etos jego był raczej niesolidarnościowy. Psycholog Timothy Leary swe liczne powołania odnalazł na wycieczce do Meksyku, zajadając święte grzybki. Przywiózł je potem na Harvard i w świetle prawa, a także przy poparciu środowiska naukowego od 1960 r. karmił nimi m.in. Allena Ginsberga, Williama Burroughsa i Jacka Kerouaca. Uczestnicy eksperymentu raportowali uczucie wyzwolenia, poszerzenie świadomości i ogólną szczęśliwość. Następnie Timothy resocjalizował – ponoć z doskonałym skutkiem – więźniów za pomocą LSD. Liczba chętnych do poddania się eksperymentom w ramach Harvard Psilocybin Project wzrosła wkrótce tak gwałtownie, że nasz bohater z hukiem wyleciał z uczelni. Nazwisko miał jednak wyrobione na tyle, że sam firmował kolejne badania, a w 1966 r. założył nawet League for Spiritual Discovery (czyt. Lucy in the Sky with Diamonds) – kościół, w którym LSD było świętym sakramentem.

Będąc już oskarżonym o posiadanie, ogłosił w 1969 r. swoją kandydaturę na gubernatora Kalifornii, gdzie zamierzał konkurować z konserwatystą, aktorem o nazwisku Reagan. Nie zdążył kampanii przegrać, gdyż został w jej trakcie zapuszkowany na 10 lat. Uciekł wkrótce, zjeżdżając po kablu telefonicznym poza mury więzienia; trafił do Meksyku, następnie do kwatery Czarnych Panter w Algierii, do Szwajcarii, a potem – z wymienioną w tzw. międzyczasie żoną – do Afganistanu. Tam w 1973 r. dopadł go amerykański wywiad i ze 100-letnim wyrokiem Leary wylądował w jednej celi z Charlesem Mansonem. Wystarczy? Jeśli nie, warto poszperać dalej, też nie było nudno…

Życiorysu artysty Lennona streszczać nie będę, odsyłając do tekstów źródłowych i opracowań. Słynął on w każdym razie ze skłonności do angażowania się w poprawianie świata i skłonność ta doprowadziła go do przyjaźni z Timothym.  Leary pojawił się w łóżku Johna podczas nagrania „Give Peace a Chance”. Poprosił też Johna o song do kampanii gubernatorskiej. Wybór autora trafny, jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że kandydat chciał uczynić Kalifornię szczęśliwszą, propagując mieszkanie w tipi i legalizację zioła (1000 $ od łebka za pozwolenie na używanie, pieniądze miałyby być przekazane prawicy i policji, by w zamian dały ludziom spokój!).

John_Lennon_2

Zanim obaj byli zadowoleni z piosenki, której refren miał parafrazować urocze hasło wyborcze Leary’ego: „Come together, join the party”, kandydat trafił za kratki. Niezaakceptowany projekt natomiast – na sesję do „Abbey Road”. John zmienił tekst na surrealistyczną modłę „I am the Walrus”, Paul dodał legendarną linię basu i zasugerował, by zwolnić tempo, bo kawałek jest podobny do „You Can’t Catch Me” Berry’ego. John tempo zwolnił, ale linijkę tekstu Berry’ego zostawił, za co doczekał się jedynego w karierze The Beatles procesu o plagiat. Leary’emu nie było w smak, że „jego” piosenka trafiła na album Bitelsów. Nadąsał się listownie. Lennon z wdziękiem odpisał mu: cóż ma zrobić krawiec, jeśli klient nie odbiera zamówionego garnituru? Sprzedaje komu innemu. „Come Together” nagrano pod koniec lipca 1969 r.

Recepta, jak widać, banalna. Wystarczy polityczno-narkotyczny wizjoner ścigany przez prawo, ekscentryczny muzyk protestujący w pościeli i zmysł muzyczny McCartneya. Tylko tyle, aby powstała genialna piosenka wyborcza.

Na zdjęciu na pierwszym planie wesoły Timothy, z tyłu John i Yoko

One Response to “Come Together: John Lennon jako twórca piosenki wyborczej”

  1. lk0 napisał(a):

    Spoko artykulik, fajnie napisany. Fajnie czasem przeczytać coś nie o Dodzie, Gadze, czy tańcach z gwiazdami.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *