Szkoda czasu na pierdoły!

Szkoda czasu na pierdoły!

O tym, że panowie z Mitch & Mitch urodzili się po to, by grać koncerty – znawców tematu przekonywać nie muszę. To „oczywista oczywistość”. Osobiście doświadczyłem tego dwukrotnie. Ostatnio uczestniczyłem w ich show w maju 2009 w warszawskim Powiększeniu i był to dla mnie bezapelacyjnie koncert minionego roku. Z kilku powodów.

Pierwszym był naprawdę solidny support: Cheer-Accident, chicagowska kapela ze wcale niemałym dorobkiem, rozpoznawalna na rynku muzycznym za oceanem. Już sam fakt, że to amerykański band wprowadzał na scenę chłopaków z Polski, główną gwiazdę wieczoru, był swego rodzaju ewenementem. Na dodatek jankesi zagrali świetny koncert i przyjemnie było patrzeć (słuchać), jak w miarę upływu czasu zdobywają sobie  publikę. Początkowo kompletnie obojętną. Sami Mitch’e osiągnęli absolutny szczyt formy. Pod każdym względem, również kondycyjnym. Grali przynajmniej ze 3 godziny. No i najistotniejsza rzecz – była chemia i były momenty. Takie jak ten, gdy w trakcie kawałka „Greek Wedding” niespodziewanie wśród publiczności odezwała się trąbka Thyme’a Jonesa z Cheer-Accident. Trąbka już do końca koncertu gadała z sekcją dętą Mitch & Mitch.

ICH koncert rekomenduję w ciemno. Zarówno tym, którzy chcą po prostu dobrze się zabawić, jak i wszelkiej maści koneserom. Mitch & Mitch to prawdziwi muzyczni erudyci, a instrumenty ewidentnie nie przeszkadzają im w uprawianiu zawodu. Poniżej pewnego poziomu po prostu nie mają prawa zejść.

31.01 zagrają ponownie w Powiększeniu. Jeśli zaplanowaliście już coś na ten wieczór, odwołajcie to. Szkoda czasu na pierdoły!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *