MP3, czyli moje przemyślenia na temat kompresji

MP3, czyli moje przemyślenia na temat kompresji

Niedawno pojawił się u nas w mieszkaniu pan od telewizji kablowej. Powiedział, że nie będzie już telewizji analogowej, tylko cyfrowa. Dał nam dekoder i powiedział, żeby płacić trochę mniej niż dotychczas. Niedługo podpisujemy też nową umowę z dostawcą internetu. Będzie cztery razy szybszy za prawie te same pieniądze. Dookoła coraz lepiej, coraz taniej i coraz bardziej cyfrowo. Odtwarzacze Blu-Ray dają niesamowity obraz na telewizorach Full HD, a cyfrowe lustrzanki kosztują tyle, co kilka lat temu analogowe kompakty. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Wszystko, oprócz muzyki. Media triumfalnie odtrąbiają śmierć płyty CD. Ja natomiast nie mogę pojąć, czemu jesteśmy skazywani na stratną kompresję mp3. Oczywiście nie neguję potrzeby istnienia tego formatu, jako „spacerowego”. Rozumiem też ludzi, którzy nie słyszą różnicy, lub zwyczajnie nie potrzebują lepszej jakości dźwięku. Mój iPod jest jednak tylko szkicownikiem, na podstawie którego dokonuję zakupów srebrnych krążków. Lubię słuchać muzyki na dobrym sprzęcie i dobrych głośnikach. Tyle, że ze mną chyba nikt się nie liczy. Ciężko mi pojąć fakt, że niektóre zespoły chwalą mp3 i jedynie z jego pomocą chcą upubliczniać swoje dokonania. Wyobrażam sobie wtedy, jak to realizator siedzi wraz z zespołem nad płytą, miksują utwory, dopieszczają brzmienie, ustawiają plany, a za chwilę cała ta praca idzie do kosza. Nikt nie posłucha tego inaczej niż na tanich słuchaweczkach. Jakoś następcą formatu DVD nie został DivX, ale Blu-ray. Może nie mam racji? Może czegoś nie wiem? Zapraszam do dyskusji.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *