PROROCK I POLITYKIERZY (czego Ziemkiewicz nie rozumie w Lennonie)

PROROCK I POLITYKIERZY (czego Ziemkiewicz nie rozumie w Lennonie)

„Pacyfiści zawsze są po stronie agresora” – znany polski publicysta polityczny

.
Publicystę Rafała Ziemkiewicza łączy przynajmniej jedna rzecz z Markiem Chapmanem – obaj mają (choć może Chapman po trzydziestoletniej odsiadce już mniejszą) obsesję Johna Lennona. Na szczęście publicysta z pistoletem nie biega. Jego obsesja przejawia się na skromniejszą, jemu właściwą miarę – poprzez obrzucanie rynsztokowymi obelgami nieżyjącego od lat artysty. Zgodnie z dewizą zawartą w tekście lżącym truchło Michaela Jacksona: „O umarłych, kiedyś twierdzono, nie należy mówić źle, ale dawne zasady chyba już nie obowiązują”. Niektórych nie…

Nie po to się tutaj jednak zebraliśmy, by pilnować zasad publicysty-politykiera. Chciałbym wszakże zauważyć, że nazywanie Johna Lennona „czerwonym palantem” (to przykład lżejszego kalibru) jest nie tylko żenujące przez swe chamstwo, jest żenujące przez niezrozumienie.

Bo jakaż jest podstawa nienawiści i pogardy publicysty (oraz – by się posłużyć kliszą Ziemkiewicza – „jego totumfackich”) wobec Lennona? Tekst „Imagine”. Plus akty obnażania się na okładkach płyt i zbyt długiego polegiwania w łóżku. Zachęcanie świata do zrzucenia ciuchów miast repetowania karabinów. Twierdzenie, że wojna jest zła, bez pytania, czy w słusznej jest prowadzona sprawie.

Także dla mnie to postawy często skrajne, przerysowane, nieracjonalne, naiwne. Generalizujące. W pewnym sensie powierzchowne może. Nieuwzględniające dorobku intelektualnego ludzkości, niedojrzałe. Gówniarskie.

I do tego momentu z publicystą względna zgoda, oczywiście abstrahując od jego wulgarnych klisz językowych. Natomiast te postawy czytane są i wartościowane przy użyciu absolutnie nieadekwatnego klucza literackiego harcownika, uwikłanego w doraźne polityczne nagonki, mającego imperatyw wpisywania w schemat „prawo-lewo” wszystkiego, nawet skarpetek.

A należy bezwzględnie pamiętać, że nie powinniśmy oczekiwać od prorocków, aby byli odpowiedzialnymi myślicielami. Aby wystrzegali się utopii. Wręcz przeciwnie – jeśli już słyszeć mam od rocka, jak świat powinien wyglądać, to chcę to usłyszeć głosem Piotrusia Pana, który jest cholernie zdziwiony, że nie wszyscy mogą latać. Prawdziwy prorock głosi prawdy wieczne, nie przejmując się, czy ktoś go nazwie  takim czy innym –istą. Ryzykuje swą naiwnością przypisanie przez mądrali do chwalebnej lub haniebnej partii, ale ma to gdzieś. To rolą publicystów i politykierów jest przelewać z pustego w próżne detale i z tego tytułu rościć sobie prawo do intelektualnych przewag. Powodzenia. Prorock nie musi być od nich cwańszy. Piotruś Pan nie konkuruje z maklerami.  Mimo Lennon miał na kulturę, muzykę i społeczeństwo wpływ większy niż wszyscy nasi publicyści i politycy razem wzięci. Może dzięki temu, że naiwny był właśnie? Podważyć go wtedy trudno, łatwiej rzucać mięsem.

Można się więc zastanawiać, czy prorock jest czerwony, różowy, czy jest trockistą, masonem, cyklistą (bo przecież okulary-rowerki…). Można mieć mus etykietowania „Imagine”: maoizm, nihilizm, ateizm, „hipisowski smród sterowany z Moskwy”. Można być tak politycznie zboczonym, by podejrzewać, w imię czego i z kim ten pokój. Można widzieć, niczym straszni mieszczanie, wszystko oddzielnie (kłania się Tuwim, cytowany niedawno przez Ziemkiewicza, a i przez nas – jako autor genialnego pacyfistycznego gówna). Można nie wierzyć, że białe jest białe (inny klasyk). Ale przecież – panie politykierze – all we are saying is: give peace a chance! Za trudne? Za proste?


PS. Celowo jestem nierzetelny w bibliografii i nie podaję żadnego tytułu dzieł publicysty. Już Andrew L. Oldham mawiał, że zła prasa to dobra prasa, a ja reklamy tu robić wspomnianemu autorowi nie chcę i kabzy nabijać takoż. Wszak mówi Prorock Lennon: If you want money for people with minds that hate/All I can tell you my brother’s you have to wait. I trzydzieści lat po jego śmierci ciągle to do ludzi trafia.

ps. od tenpawlaka (kliknij na obrazek by zobaczyć w oryginalnym rozmiarze):

4 komentarze to “PROROCK I POLITYKIERZY (czego Ziemkiewicz nie rozumie w Lennonie)”

  1. tenpawlak napisał(a):

    Brawo!

  2. totem napisał(a):

    Jeżeli jakiś tropiciel nieprawości szuka ciekawych tematów, to służę: Elton John – pedał, Amy Winehouse – Żydówka, Miles Davis – sutener i oczywiście Chopin, który przecież nie był Prawdziwym Polakiem! Wszyscy do tego jeszcze ćpali.
    Utwierdzam się, że następstwem zabawy w politykę jest postępująca degradacja umysłowa.

  3. adam strug napisał(a):

    czego autor nie zrozumiał w ziemkiewiczu komentować nie warto, w lennonie dla odmiany pojął czego tam nie ma, perpetum mobile

    • elvis napisał(a):

      mocna i konstruktywna krytyka, wobec takich argumentów jestem bezbronny… (co najwyżej na siłę czepię się perpetuum mobile, z miłości do logiki i ortografii ;)). Ale – jak mówię – przed resztą argumentacji chylę czoła 😉

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *