Slash / Slash

Slash / Slash

Slash cesarzem gitarowego grania jest. Aż dziwne, że nie został zaproszony do udziału w filmie „It Might Get Loud”. Apetyty na jego płytę były zaostrzone, zwłaszcza po świetnym, drugim albumie jego grupy Velvet Revolver. I kiedy, mówiąc po niemenowemu, „spodchmurykapelusza” wydostało się czternaście nowych kompozycji w wersji podstawowej bez bonusów, spłynęły recenzje.

Zaczęło się użalanie na slashowe granie. A to, że za mało pana Slasha w Slashu, a to, że za słodko i w stronę obciachu, że za dużo gości i oczywistości… Nie chce dłużej wyliczać listy zarzutów, bo są one często pozbawione racji. Nikt jakoś nie raczył zauważyć, że owszem, ze swoim charakterystycznym brzmieniem gitary Pan Kapelusznik za mocno się nie narzuca. Jawi się natomiast jako bardzo sprawny kompozytor. Dostawca przebojowych utworów, napisanych w różnych stylach i zaaranżowanych na potrzeby danego wykonawcy. To, co dla wielu recenzentów jest wadą tego wydawnictwa, według mnie jest atutem. Konia z rzędem temu, kto słuchając przypadkowo „Crucify The Dead” zaśpiewanego przez Ozzy’ego Osbourna i „Doctor Alibi” w wykonaniu Lemmy’ego, nie był przekonany, że to ich autorskie numery. Trudno wyróżnić którąś z kompozycji. Moje ulubione to „Promise” w interpretacji Chrisa Cornella – swoją drogą zrehabilitował się po niesławnym solowym albumie „Beautiful Dangerous” z niesamowitym głosem Fergie, jedynej kobiety w zestawie wokalistów. Wreszcie obydwa kawałki śpiewane przez Mylesa Kennedy’ego, on zresztą będzie wykonywał cały materiał z płyty w czasie trasy koncertowej. To dobry wybór. Trudno zresztą wyobrazić sobie całą ekipę na jednej scenie – to byłby koncert!

Teraz o gitarach. Tych jest dużo. Aranżacje utworów są „gęste”. Dwie-trzy nałożone ścieżki gitar rytmicznych to norma. Rzadko występują natomiast, o dziwo, melodyjne, „opowiadające” solówki. Najbardziej charakterystyczna dla stylu mistrza pojawia się w „I Hold On”. Ciekawa zagrywka, jeszcze przed głównym solo jest w „Crucify The Dead”. Instrumentalny „Watch This Dave” wydaje mi się momentami bliski techniką i brzmieniem do utworów Satrianiego. W pozostałych utworach sola są krótkie i nieprzegadane. Mistrzostwo świata.

Jeżeli Slashowi znudzi się kiedyś rock’n’rollowe życie, może sobie spokojnie leżeć na hamaczku (ja bardzo cenię nicnierobienie!), raz do roku podarować jakiejś nowej gwiazdce garść piosenek i żyć z tantiemów. Sukces gwiazdki zapewniony.

(4/5)

Ian Astbury – Ghost, Ozzy Osbourne – Crucify The Dead, Fergie – Beautiful Dangerous, Myles Kennedy – Back From Cali, Chris Cornell – Promise, Andrew Stockdale – By The Sword, Adam Levine – Gotten, Lemmy Kilmister – Doctor Alibi, Dave Grohl/Duff McKagan – Watch This Dave, Kid Rock – I Hold On, M. Shadows – Nothing To Say, Myles Kennedy – Starlight, Rocco De Luca – Saint Is A Sinner Too, Iggy Pop – We’re All Gonna Die

Data wydania: 31.03.2010 r – Japonia, 06.04.2010 r – USA

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *